środa, 23 września 2015

Zawody Top Speed Dog oraz Rally-o Stargard Szczeciński 2016

W sobotę 19.09.2016r, wybrałyśmy się na zawody do Stargardu. Najpierw plan był taki, że startujemy wyłącznie w TSD. Jednak będą kilka dni przed zawodami w Szczecinie plany uległy zmianie i wzięłyśmy również udział w rally-o, bardziej treningowo niż aby rywalizować. Liczy się dobra zabawa i ciągła socjalizacja.


Takie zawody to przede wszystkim okazja do poznania wielu ciekawych ludzi, psiarzy oczywiście, oraz wymiany doświadczeń. Poniżej na zdjęciu jedna z poznanych suni :) Zayra 


Po rejestracji i zmierzeniu w top speed dog znalazłyśmy się w klasie medium, do 53cm psiego wzrostu ;) Bardzo podobała mi się różnorodność ras, która brała udział w zawodach. Żadna nie dominowała, dla wielu psiaków było widać, że to totalnie nowa sytuacja w jakiej się znalazły ale dawały z siebie wszystko! W naszej klasie startowało 13 psów. W II rundzie, jeden psiak miał "złoty los", czyli bez dobierania pary wskakiwał do finału. I myślę, że całkowicie uczciwie złoty los dostała borderka, która nie miała sobie równych i okazała się w tych zawodach niepokonana :) serdeczne gratulacje dla Ness!







Była też chwila na wywiad do radia :)



Nasi nowi kumple:







Wypadałoby jeszcze napisać kilka słów o Rally-o. Startu bałam się potwornie, najbardziej z tego względu iż był to nasz debiut. Jak się okazało całkiem udany. Zdobyłyśmy 198/210pkt. I UWAGA, nie byłyśmy ostatnie :D 6/8. Jak wyglądał nasz torek, który musiałyśmy pokonać:

 Tor składa się z 15 zadań/stacji (jak kto woli).
1. Slalom- płynne przejście między pachołkami.
2. Piwot w prawo- tutaj większych problemów nie było. Pies siada przy nodze, przy wykonujemy zwrot w prawo, tzw. piwot. Pies dosiada się do nogi. (po wykonaniu można nagrodzić psa)
3. Piwot w lewo- tutaj poległyśmy i nawet nie korygowałam tego błędu. Na tej stacji wykonujemy zwrot w lewo, jako że mamy psa przy lewej nodze powinien on w trakcie zwrotu cofnąć się to tyłu, co by go nie nadepnąć. Dla nas póki co jest to niewykonalne, gdyż nie ćwiczyłam z Tay tego ani razu. Tu otrzymałyśmy -5pkt. (po wykonaniu można nagrodzić psa)
4. Prawoskręt
5. 360' w prawo- pełny obrót w prawą stronę ;)
6. Ósemka
7. Zawracanie w lewo
8. Stop-siad-obejście psa- sadzamy psa przy lewej nodze, każemy mu zostać i obchodzimy go odwrotnie do wskazówek zegara. Tutaj Tay nie wiedząc czemu pomyślała, że fajnie będzie sobie wstać kiedy ja już kończyłam wykonywanie zadania. Musiałyśmy je powtórzyć ponieważ należało ono do obowiązkowych, podobnie jak następna stacja. Czyli po korekcji zamiast -5pkt, otrzymałyśmy -3pkt. (po wykonaniu można nagrodzić psa). Ta stacja to przykład na to, że nie zawsze najlepiej wyćwiczona pozycja psa musi zawsze się udać.
9. Sto-leżeć-obejście psa
10. 270' w prawo
11. Przywołanie-noga marsz- zatrzymujemy się. Sadzamy psa przed sobą. I przywołujemy do lewej nogi. Pies musi bezpośrednio dostawić się do lewej nogi, nie może obejść właściciela.
12. Lewoskręt
13. 360' w lewo
14. Lewoskręt
15. Zawracanie w lewo
-1pkt dostałyśmy za napiętą smycz. A pozostałe -3pkt nie wiem za co gdyż po prostu nie pamiętam.

Wyglądało to tak:

Na start dostajemy 200pkt. Po przekroczeniu mety jest jeszcze do wyboru, jedno z trzech zadań bonusowych. Dlatego max. można zdobyć 210pkt. Nasz wynik, jak na pierwszy raz jest dla mnie bardzo zadowalający!











I kilka ważnych wskazówek:
-w rally-o nie możemy wnosić żadnych saszetek. Pamiętajmy więc o tym aby mieć spodnie z kieszeniami albo bluzę na ewentualne smaczki,
-nie po każdym wykonaniu zadania możemy nagrodzić psa
-psa można naprowadzać ręką
-nie można siłą psa zmuszać do wykonania zadania, np. "siad"
-luźna smycz
-przed startem jest zapoznanie z torem, sędzia tłumaczy po kolei co, gdzie, jak i kiedy :) to chyba najbardziej mnie uspokoiło.

Także jeśli robicie na co dzień z psem posłuszeństwo to nawet nie znając znaków obowiązujących w rally-o bez problemu dacie sobie radę. Polecam wszystkim, którzy chcieliby spróbować czegoś nowego, a nie czują się jeszcze na siłach aby startować w obi :)

piątek, 11 września 2015

Szelki typu norweskiego od DogSpeed!

W lipcu, ku mojej uciesze, zostałyśmy wybrane na testerki produktów od Dogspeed :) Pierwszym produktem na jaki się zdecydowałam są szelki norweskie, dla wielu z Was wydadzą się bardzo znajome. Sama od dawna myślałam o szelkach tego typu i los chciał nas nimi obdarzyć.

Na mokrej Tayli najlepiej można dostrzec piękny haft, który znajduje się na piersiowym pasku :) 

Kierując się wyborem powinniśmy przede wszystkim zwrócić uwagę na to w jakich okolicznościach nasz pies będzie nosił dane szelki. Nie wszystkie modele szelek nadają się do ciągnięcia, tak jest w przypadku norwegów. Nie pomagają, wręcz przeszkadzają psu w podążaniu do przodu. Więc spełniają się dobrze dla psów ciągnących na smyczy (ale nie tych "czołgiastych" ;) bo ich nic nie powstrzyma), lekko wyhamowują psa. Przynajmniej tak właśnie działają one na Tayli. Oprócz tego doskonale sprawdzają się na codziennych spacerach oraz treningach.


Produkty Dogspeed robione są na zamówienie. Każdy może wybrać sobie swój wymarzony haft, napisy oraz kolor. Wybierając kolor dla Tay chciałam aby był wyrazisty i dobrze widoczny. Nie wiem czy akurat niebieski jest jej kolorem ale zwraca na siebie uwagę przechodniów więc poniekąd spełnia swoją rolę :) ma przykuwać wzrok i ładnie się prezentować.


Plusem tym szelek jest to, że w końcu Tay daje sobie je normalnie założyć. Bez szalonej gonitwy po domu jak to bywa z innymi szelkami oraz kamizelką chłodzącą, której nie cierpi.

Przedni pasek szelek jest podszyty miękkim materiałem aby naszego psa nic nie uwierało, nie przeszkadzało w bezpiecznym ich użytkowaniu. Bardzo ważnym jest fakt, że materiał ten nie wyrywa sierści i bardzo łatwo się go czyści. A wiem, że to spory problem w tego typu szelkach.




Otwarcie mogę powiedzieć, że tym szelkom żaden piasek, błoto i inne brudy nie są straszne. Bardzo łatwo można je wyczyścić. Ja to robię za pomocą naszej ukochanej pralki, po praniu wyglądają jak nowe :)
Taśmy, z których są uszyte szelki są miłe w dotyku i z połyskiem, dzięki czemu mają swój urok.
Rączka jest idealna dla kobiet z małymi dłońmi, jakby dopasowana właśnie do nich.

Napisy są wymienne, przyczepiane na rzepy, także haftowane. Napis wybieramy sobie sami, oczywiście musi mieć określoną liczbę liter.


Na co zwrócić uwagę zamawiając szelki?

Jeśli wybieramy produkt, które od początku do końca jest realizowany według naszego życzenia to powinniśmy zawsze, bardzo dokładnie zmierzyć naszego pupila. W tego typu szelkach zły pomiar przedniego paska może skończyć się nieprzyjemnych uwieraniem psa pod pachami (jeśli pasek jest za krótki) albo opadaniem paska na łapy co będzie skutkowało niewygodnym poruszaniem się (jeśli pasek jest za długi). Producent wyśle Nam fotografię, na której jest przedstawione jak dokładnie zmierzyć psa. Po dokładnych pomiarach możemy zacząć dobierać kolory według naszego uznania i dostępności :)!

Czy coś zmieniłabym w tych szelkach?

Jedną rzecz, zaczep na smycz. Znajduje się on bezpośrednią pod rączką. Myślę, że lepiej gdyby był bardziej z tyłu. Na pewno łatwiej byłoby przypiąć psa do smyczy.

Ile kosztują?

Cena waha się w zależności od wielkości psa. Nasze szelki to rozmiar L i kosztują od 70 zł.

Plusy:
+ łatwe, szybkie zakładanie
+ staranne wykonanie
+ piękny haft
+ wymienne napisy
+ bardzo szybko schną
+ można je czyścić wilgotną ściereczką
+ solidne zapięcie
+ cena

Minusy:
- 
zaczep na smycz

Wrażenie ogólnie- według mnie są idealne, wygodne i bardzo ładne. Produkt ma dopiero trafić do sklepu i mam nadzieję, że tak też się stanie. Wielu psiarzy wypytuje o nie! :)

czwartek, 3 września 2015

Oferta Koszulkowa :)

Ze względu za spore zainteresowanie koszulkami zdecydowałam się na osobny post. Dużo pytań pada odnośnie wzorów i to pokrótce postaram się przedstawić.

Zamówienia będą robione raz na 2-3tyg. ze względu na potrzebę zamawiania różnych kolorów koszulek i w zależności od zainteresowania. Do wyboru krój damski i męski. A kolory przedstawiają się następująco:

MĘSKIE:

DAMSKIE:
ROZMIARY:
Jak wybrać odpowiedni wzór?
Na koszulce umieszczamy grafiki wyłącznie jednokolorowe, tj. czarne bądź białe. Wzór nie może zawierać zbyt drobnych elementów, bo wtedy nie jesteśmy w stanie ich wyciąć z folii po wygrzaniu na koszulce :)

Kilka przykładów wzorów, które nie wymagają poprawek i nadają się od razu do naniesienia na koszulkę:






Powyżej przedstawione wzory są tylko przykładowe, jeśli masz jakiś pomysł bądź jakiś gotowy wzór Ci się spodobał napisz do mnie! :)

Cena zaczyna się od 40zł. Wszystko zależy od wielkości nadruku oraz tego czy ma być po obu stronach czy tylko po jednej.

A tak prezentują się gotowe koszulki, te są akurat moją własnością. Niestety zdjęcia robione telefonem.

 A tutaj koszulki klubowe:


Więcej info udzielę e-mailowo: martuska.gorzow@gmail.com bądź przez funpage :)
Postaram się także uczynić zdjęcia lepszej jakości i wszystkich koszulek, które posiadam tak dla porównania :)

wtorek, 18 sierpnia 2015

Typowy właściciel gadżeciarz, czyli po co mi to wszystko?

Bardzo długo nie mogłam się zabrać za tę notkę. Zawsze coś stało na mojej drodze. Ostatnio upały żyć nie dawały, więc się nie chciało. Później kabel od aparatu postanowił gdzieś zawędrować, a okazało się iż pognał pod szafkę od telewizora. No i tak ciągle coś. Ale w końcu siadłam i piszę, i zastanawiam się nad swoją poczytalnością...

Potraktujcie ten wpis z dużych dystansem tak jak ja zrobiłam to pisząc go ;)

Zacznijmy od rzeczy należących do codziennego użytku, podstawy, podstaw. Rzeczy, które każdy właściciel dla swojego psa posiada z racji samego posiadania psa :D



Myślę, że nad tym nie ma co się zbytnio rozczulać. No chyba, że kogoś rozczulają piękne, ceramiczne miseczki koniecznie z rysunkiem gdzie ma być woda i gdzie karma. Pod żadnym pozorem nie może także zabraknąć napisów wokół misek co, gdzie ma się znaleźć, tak ku pewności, jakby ktoś nie ogarniał rysunków w środku. Tayla to pewnego czasu miała najzwyklejsze miski, w dwóch różnych kolorach by wiadomo było co i gdzie. ALE NIE, Pani stwierdziła, że księżniczka ma mieć ceramiczne miseczki, no to ma. Czy sprawia to, ze pies jest szczęśliwszy? Jasne, lata jej to koło ogona, a pańca ma radochę jak przedszkolaczek.
Pokusa oraz AniFlexi+ było testowane w ramach plebiscytu TopForDog, recenzje można przeczytać w wcześniejszych postach.
W magicznym kuble znajduje się karma, sens życia springera. Nie daj Boże zostawić otwartą puszkę...
Następne magiczne dwa pojemniki, a w nich:
Fileciki, żwacze, królicze uszka, kości wołowe i różne smakołyki. Wiecie co jest najlepsze? Niektóre z tych rzeczy leżą i leżą. Dlaczego? Bo Pani lubi jak jest coś w puszce i zamiast dać pieskowi chwilę przyjemności co jakiś czas to woli wszystko myszkować i uprawiać śmierdzące zbieractwo. Samo otworzenie tej puszki wywołuje poirytowanie domowników.
Owszem, Tay dostaje różne smakołyczki ale zazwyczaj te świeżo kupione... Zamiast robić wymianki to nie, bo po co?
Nad tym nie ma co się rozpisywać. Czasem coś porzucamy, czasem pojedziemy na jakieś seminarium i jest ok. W planach dalsze zakupy frisbee. Choć i tak mam ten komfort, że mój pies nie jest wściekłą krajzegą i dyski starczają na jakiś czas.
Ważne! Każdy pies powinien koniecznie mieć 5 kocyków, z tego 3 takie same... Przy okazji, chyba zrobię jakąś rozdawajkę i jeden kocyk DogChow niech idzie w świat, nówka więc chyba mogę. Jeśli ktoś chce go kupić to się dogadamy na pewno.
Kaganiec, poidełko na spacery, mata do auta- taka norma.
A co kryją pudełka?
Zestaw pielęgnacyjny for english springer spaniel, dodam, że bardzo amatorski. Maszynka from Lidl. Szampon do długiego włosa i odżywki do niego, szampon leczniczy na nasz ukochany łojotok. Wszelkiego rodzaju szczotki, trymery, obcinaczki i nożyczki. Nic specjalnego.
Drugie zaś pudełko kryje trochę lepsze skarby. Jakby kto pytał, posiadam jednego psa. A na spokojnie mogłabym wyprowadzać ich kilka. 10 obróżek, 4 smycze, większość szyta na zamówienie. Niektóre z nich Tay miała na sobie RAZ. Żenada... Chyba zacznę jej zakładać po kilka aby nie leżały tak bez czynnie, bo żal patrzeć. Aaa i koniecznie do każdej obroży muszka pod kolor! Bo księżniczki nie mogą chodzić w samej obroży, wyglądałoby to tak niewdzięcznie na ulicy... Bo kto widział księżniczkowego psa bez kokardki?
I nasze cudne szele, które w chwili obecnej są nr 1! :)
Przy okazji, odblaskowa różowa, łańcuszki i kaganiec (dla cockera) są na sprzedaż.
Snoodsy to dość ciekawy temat. Siateczkowy to wyprawka z hodowli. Piękny, zielony, koronkowy to wygrana w konkursie. Tayla oczywiście z dumą nosi jeden i drugi, jest tak dumna z posiadania  "podtrzymywaczy uszu", że z taką samą dumą najchętniej rozerwałaby je na strzępy. Nienawidzi ich... A są tak cudowne :( ale się nie poddam! Przekonałam ją do kamizelki to i do snoodsa się przekona. Kwestia czasu i cierpliwości.
Co do kamizelek, na stanie mamy dwie. Odblaskową i chłodzącą. Jedna i druga sprawuje istotną rolę. Odblaskowa świetnie sprawdza się zimą przy wieczornych spacerach, a chłodząca latem (co jest dość oczywiste).
Szele odblaskowe rozmiar M, Tay ich nie znosi, chętnie znajdę na nie nabywcę.
Foresto, na co dzień użytkowane.
Saszetka na smakołyki, zmęczona życiem, czas na nową. Kliker, paszport, pojemniczek na woreczki.
I moje dziecko, skórza, ultra droga nerka, totalnie niepraktyczna, mała, ale fejm musi się zgadzać!
Tayli ukochana budka. Chwała jej za to, że chociaż w niej śpi i jest z niej pożytek. Bo kolejnego zbędnego wydatku nie przeżyłabym. Przydaje się w domu jak i na wyjazdach. Polecam każdemu jeśli tylko pies umie wysiedzieć w klatce. Zniszczenie tej, dobremu psu zajęłoby chwilę.
I jakże ostatnio drażliwy dla mnie temat, ZABAWKI... Wszyscy doskonale wiemy, że zabawki są dość istotnym elementem w życiu szczeniąt a później dorastających i dorosłych psów. Doskonale też wiemy jaka jest radość gdy przychodzimy do domu z czymś nowym i dajemy to psu. Ta radość, która nas kosztuje ok. 30zł, ta radość, która u psa trwa 5 min. ALE WARTO! Zawsze, choćby dla tych 5 min.

Takie tam szmaciaki, jakieś kicie. Do pierwszej można włożyć butelkę wtedy jest dodatkowy fun. Druga zaś ma folię w sobie i fajnie skrzypi? Trzecia ma turbo piszczałki, tzn. turbo to one były, teraz są nieco cichsze.

Mam aportera, więc musi mieć swoje własne ptactwo. Bażant, kaczka i szop (tak wiem, to nie ptak ale się przypałętał). Kaczka to pierwsza zabawka i do tej pory faworytka. Do kompletu brakuje łabędzia. I choć nie chcę ale wiem, że kiedyś dołączy do ich grona. Może na zbliżające się Tay urodziny?
Piłki. Do dzisiaj króluje ażurówka i na pewno z nami już zostanie. Tenisowe fajne są jedynie na spacerach. Chuckit bardzo chętnie się pozbędę, bo leży i się marnuje (rozmiar L). Krówka już nie piczy (całe szczęście), mała zielona także nie wydaje znaku życia.

I choć niektóre już zmęczona życiem to jednak sentyment nie pozwala aby je wyrzucić. Tay ma tendencje do maltretowania tylko tych małych pluszaków. Reszta jest w stanie nietkniętym. Chyba nawet i lepiej, bo skoro tych małych wyrzucić nie potrafię to co byłoby z tymi dużymi?
Zeberka ma grzechotki w nóżkach <3

Szarpaczki, chrumkająca świnka, pluszowa piłka i szarpak, którego Tay ma głęboko w poważaniu. No cóż, ten szał chyba nigdy się nie skończy. Chyba, że zostanę ubezwłasnowolniona. Między innymi dlatego też bardzo rzadko bywam w Szczecinie. Tam gdzie mieszkamy mamy blisko do Tkmaxx'a co oznacza, że zawsze coś nowego z niego "wyniosę", nie chce, zawsze mówię NIE. Ale wchodząc między półki tracę kontakt z rzeczywistością, a odzyskuje dopiero po odejściu od kasy...

wtorek, 4 sierpnia 2015

Test szarpaka firmy Dog's Craft by Wonder Dog!

Jakiś czas temu zostałyśmy niezwykle wyróżnione, wybrano nas na testerów szarpaka amor mono firmy Dog's Craft by Wonder Dog.

KLIK
Co sam producent mówi o swoim produkcie?

Amor to świetna połączenie świetnej zabawy i amortyzatora !
Raczka z amortyzatorem dla jeszcze większej przyjemności z zabawy !
Dodatkowo futerko i średnio twarda piłka.

Dla średnich i dużych ras.

Długość zabawki: 58cm
Średnica piłki: 6,3cm
Długość futra: 17cm
Szerokość taśmy: 2-2,5cm

Cena: 49zł

http://dogscraft.weebly.com/amor-m.html

Pierwsze wrażenie?
Bardzo pozytywne, najbardziej ze względu na moc koloru różowego, który osobiście uwielbiam :) Prezentuje się bardzo ładnie i solidnie. Ale czy wytrzymał nasze ekstremalne testowanie?

Pierwsze testy


Pierwsza za testowanie wzięła się Tayla. Mój prywatny mocarz i mięśniak! Zakochała się niemalże od razu, tak jak i pańca. Szarpak jest wygodny w użytkowaniu, wystarczająco długi amortyzator sprawia, iż nie mamy bezpośredniego kontaktu z pyskiem psa. Choć wiadomo, psy najczęściej chwytają blisko dłoni, jednak futerko jest tak zachęcające, że nawet przy największym rozbiegu Tay chwyta za futerko, a nie rączkę za którą trzymam :)


 Piłka umieszczona na końcu szarpaka jest średnio twarda, powiedziałabym że nawet miękka, piankowa. Delikatnie zaciera się przy krawędziach, w miejscu gdzie materiał przez nią przechodzi. Grunt, że jest wytrzymała na psie zęby. Aczkolwiek Tayla aż taką zwolenniczką piłki nie jest. Zdecydowanie woli futro! Kazan zaś bawił się tylko i wyłącznie piłką, żadna inna część szarpaka go absolutnie nie interesowała.


 Futerko jest pięknie ale niestety bardzo łatwo i szybko się brudzi. W sumie cóż się dziwić jeśli pozostaje na niej ślina, a wraz z ciąganiem po ziemi przykleja się do niego piasek. Najlepiej przeprać w rękach. Zwykłe mydło, siła rąk, 10min i gotowe. Szarpak czysty i pachnący! Schnie dość długo w warunkach domowych. Przy obecnej pogodzie, powyżej 30st. trwa to ok. 1h.



 Szarpaka oczywiście nie oszczędzaliśmy! Jak tylko zobaczyłam zainteresowanie obu psów i chęć do wspólnej zabawy to im na nią pozwoliłam. Czego efektem było wzajemne przeciąganie się na trawie. A ile radości :)!

 Test przeszedł bez problemu. Pozostał w stanie nie naruszonym :) Ktoś powinien pomyśleć o stworzeniu wersji gdzie po obu stronach będzie futerko, myślę że sprawiłoby to radość wielu psiakom.


 Czy polecamy?

Jak najbardziej tak! Cena bardzo adekwatna do jakości produktu. Dokładnie wykonany, świetnie wygląda, psy go uwielbiają. Czego więc chcieć więcej? Nic tylko brać i się nie zastanawiać :)

Zapraszam do obejrzenia filmu z testów! :) to nasz pierwszy film z testowania produktu.